Recenzja „Skok w przepaść”

Skok na głęboką wodę

Przyzwyczajeni do przesłodzonych opowieści, w których życie toczy się sielskim rytem, zapominamy o szarych realiach codzienności. W debiutanckim zbiorze opowiadań Skok w przepaść, zielonogórski pisarz, Marcin Radwański, pokazuje, że fikcja literacka może mieć coś wspólnego z naszą surową powszedniością.
Wyraziste i przesycone trwogą swoich bohaterów. W taki sposób można by określić historie zamieszczone w tym zbiorze opowiadań. Wszystkie, a jest ich dwadzieścia trzy, odsłaniają przed czytelnikiem posępną stronę rzeczywistości. Groźną i pozbawioną skrupułów. Obfitą w niespodziewane zwroty akcji i życiowe zakręty. Sięgając po tę pozycję, wyruszamy do miejsca, w którym trwa nieustanna walka ludzi z ich nałogami, słabościami i własnymi ułomnościami. Gdzie na każdej stronie opowieści toczą się bitwy o poczucie własnej godności, prawo do lepszego życia czy realizacji pielęgnowanych od lat marzeń.
Jest coś intrygującego w tym, jak Marcin Radwański buduje słowem świat swoich postaci. Postaci, które wydają się być z krwi i kości – tak jak my. Postaci, z którymi możemy się identyfikować. Artyści, studenci, bezrobotni, samotne matki – wszystkich ich znamy. Znamy i rozumiemy, jak najlepszych przyjaciół. Czytając Skok w przepaść, czasami może się wydawać, że są oni naszym lustrzanym odbiciem. Ale to trochę przeglądanie się w krzywym zwierciadle, bo prawda o nich jest tu bardzo gorzka. Boimy się jej, a jednocześnie kusi nas ten dreszczyk emocji, który wyłania się z opowiadań Radwańskiego.
Nie ma tu co liczyć na mdłą subtelność, lecz na kawałek dobrej literatury. Zaserwowanej w formie krótkich, niemniej wartościowych opowiadań. Błyskotliwych i ekscytujących. Gęsto usianych wciągającą i zadziwiającą fabułą. Pochłaniającą czytelnika bez reszty. Nierzadko utrzymaną w klimacie najlepszych skandynawskich kryminałów. Ale każda historia jest tu inna. Każda podąża swoją własną drogą, na końcu której możemy się zatrzymać i skłonić do głębszej refleksji nad naszą rzeczywistością.
Skok w przepaść czyta się jednym tchem. Każde z opowiadań połyka się szybko, jak najlepszy kąsek. Przewracając kartkę za kartką, chcemy coraz bardziej zanurzyć się w tych niezwykłych opowieściach. Dynamicznych i urzekających. Pisanych bezpretensjonalnie. Prawdziwie i z pasją. Nabieramy ochoty na poznawanie kolejnych nietuzinkowych bohaterów, którzy zaskakują za każdym razem. Autor kreśląc im bolesny los, prowokuje nas, abyśmy sami zagłębili się we własnych lękach. Zrobili rachunek sumienia i zastanowili się, czy w przyszłości nie znajdziemy się na tych samych zakrętach, co oni.
Skacząc w tę przepaść nie czeka nas miękkie lądowanie. Nie spadniemy na puchowe opisy wystawnych rezydencji czy osób perfekcyjnych w każdym najmniejszym calu. Jednym słowem – nikt nie będzie mamił nas wizją świata rodem z kolorowych pism. Skacząc z Radwańskim, roztrzaskamy się na twardych realiach. Na szorstkich opisach prawdziwego życia. Życia bez cenzury. Czasem w zapuszczonych kawalerkach, a czasem na polach golfowych. Ale zawsze z autentycznymi rozterkami bohaterów. Każdy, kto chciałbym zderzyć się z mocną, dojrzałą literaturą, powinien sięgnąć po Skok w przepaść. I dać się wciągnąć autorowi w ten wir ekstremalnych emocji, lawirować wraz z nim pomiędzy fantazją a realizmem. A wszystko to w jednym zbiorze opowiadań.
Patryk Napiórkowski

Patryk Napiórkowski – ur. w Zielonej Górze 19.08.1994 roku. Student filologii polskiej ze specjalizacją dziennikarską na Uniwersytecie Zielonogórskim. Absolwent Lubuskiej Szkoły Telewizji i Filmu z dyplomem ze scenariopisarstwa.